Pamiętnik Agnieszki
Ciemność nieogarniona, nie wiem co się dzieje. Wszystko wydaje się takie zamazane, czarne. Nic nie widzę, ale mam wrażenie, że coś się do mnie zbliża. Odwracam się i nic, nikogo nie ma. Znów to uczucie tyle, że z drugiej strony. Nagle przeraźliwy pisk. Zaczęłam uciekać, przed siebie nic nie widzę, przewróciłam się. To coś wzięło mnie w ręce, ale nic nie widziałam i tyle nic więcej nie pamiętam.
Obudziłam się, ręce mi drżały jak staruszce po siedemdziesiątce. Nie wiem co jest grane, drugi tydzień, a te koszmary mnie męczą. To straszne. Nie mogę się pogodzić z sobotą, którą spędziłam u mojego kolegi. Jestem żałosna, przez jedną chwilę moje życie nagle traci sens. Nie mam siły na dzisiejszy dzień, ale niestety zaczął się.
Wstałam, ubrałam się następnie pościeliłam łóżko i zeszłam na śniadanie. Moja mama jak zwykle czujna zauważyła, że dzieje się coś złego ze mną. Niestety, jej przypuszczenia są prawdziwe. Ciekawe co by powiedziała gdybym jej oznajmiła, że nie jestem już dziewicą. Eh .. Moja siostra (jak ja jej nie mogę) to po prostu anioł, zawsze grzeczna i nigdy by czegoś takiego nie zrobiła.
Moje rozmyślania przerwał tata.
- Agnieszko - zaczął poważnie- Od pewnego czasu zachowujesz się dziwnie, z nikim nie rozmawiasz, mało jesz, co się z tobą dzieje?!
- Co wy ode mnie chcecie, zawsze narzekacie, że jestem niegrzeczna, a teraz jak się polepszyłam to mówicie, że jestem dziwna - Udawałam, że wszystko jest okej.
Na te słowa tata jak zwykle znowu zanurzył głowę w gazecie. Pewnie mama kazała mu zacząć temat. Nigdy nie był rozmowny, a od dziewczyn trzymał szczególny dystans. Od kiedy sięgam pamięcią nigdy ze mną nie wychodził i nie chętnie rozmawiał, najczęściej nasza rozmowa kończyła się właśnie tak jak teraz - chowaniem głowy w gazecie. Czasami się cieszę, że jego reakcja wygląda właśnie tak, ponieważ nigdy nie wtyka nosa w nie swoje sprawy.
Skończyłam śniadanie, właśnie wychodziłam z domu. Już byłam przy końcu ulicy.
Upadłam, z torby wysypały się wszystkie książki. Popatrzyłam do góry. Na de mną stał jakiś chłopak o ciemnych oczach. Przypomniał mi się Kacper, łzy same wypłynęły. Nie zależało mi już na niczym, nawet na tym co on sobie o mnie pomyśli. Mam dość, wspomnienia wróciły. Zakręciło mi się w głowie, ale wstałam. Nieznajomy przeprosił pomógł mi pozbierać książki. Pewnie wziął mnie za małe dziecko, które płacze przy każdym przewróceniu się, lecz gdyby znał prawdę.
Szłam dalej sama ze swoimi myślami. Spóźniłam się na lekcje. Przeklęta matematyka!
Usiadłam w ławce, z moją przyjaciółką Pauliną i opowiedziałam jej całe zdarzenie. Widziała moje czerwone oczy- niestety, większość klasy razem z nią. Starałam się skupić na układach równań, ale niestety nie wychodziło mi to. Nagle dzwonek zadzwonił na przerwę. Paulina musiała iść do biblioteki, ja postanowiłam poczekać na nią przy drzwiach.
Naglę coś dotknęło mojego ramienia, obróciłam się automatycznie. To był Kacper. Ten wyśniony i piękny. Kiedy go zobaczyłam już nie czułam się tak nieszczęśliwa jak przedtem, a nie byłam tak do końca uradowana spotkaniem z nim.
- Chciałem pogadać ...-Zaczął nieśmiało - Bo widzisz... - Starał się mi coś powiedzieć, ale mu jakoś to nie wychodziło. - Chyba wtedy jak byłaś u mnie, moja siostra nas słyszała - Dokończył.
-Co?? Mówiłeś, że w domu nikogo nie ma!- Nie wiedziałam co zrobić, myślałam, że gorzej już być nie może, a jednak. Jestem skończona psychicznie. Nie mogę dalej żyć. Moje życie skończyło się tu i teraz.
-Nie zauważyłem kiedy weszła, przecież byłem zajęty - Odpowiedział z lekką irytacją w głosie.
Nic już nie powiedziałam tylko wtuliłam się w jego ramiona i rozpłakałam. Kacper nie przewidział mojej reakcji jednak zaraz zaczął mnie pocieszać i przytulać. Lekcje szybko minęły, nie mogłam iść z Pauliną do domu, ponieważ musiała jeszcze parę rzeczy załatwić na mieście. Ja tymczasem wybrałam się z Kacprem na mały spacer po parku. Przechodziliśmy przez alejki, dróżki i długo nie używane ścieżki. Wokół nas były tylko drzewa nie było żadnej żywej duszy. Przystanęliśmy i usiedliśmy na jakiejś ławce. Zbliżyliśmy się do siebie. Zaczęło się, czułam się cudownie. Super chłopak, na miejsce nie ma też co narzekać. Nie można lepiej - on jest taki delikatny!
To nie może być prawda, to chyba sen. Kocham go i on mnie , jesteśmy dla siebie stworzeni. W końcu przestał. Byłam taka szczęśliwa, aż do chwili kiedy zobaczyłam moją siostrę chowającą się za drzewem. Nie! To nie może być prawda.
- Powiem wszystko mamie! - Odkrzyknęła i rzuciła się do ucieczki. Akurat tą drogą musiała wracać ze szkoły. Nienawidzę tej wścipskiej smarkuli.
- Angela zaczekaj! - Wołałam, ale bezskutecznie.
Za daleko stała abym mogła ją złapać. Kacper złapał mnie za ramie i powiedział, że to jest bez sensu i już teraz nic nie zrobimy. Mam nadzieję, że nic nie powiedziała mamie.
Kacper odprowadził mnie tylko do początku mojej drogi, dalej nie pozwoliłam. Tam pożegnaliśmy się i dalej poszłam sama.
Tylko otworzyłam drzwi frontowe, mama już w nich czekała i krzyknęła do mnie:
- Moja panno chyba musisz się z czegoś wytłumaczyć. - Powiedziała do mnie takim tonem głosu jakiego najbardziej nie lubię.
Angelę wysłali na górę, mnie zaś kazali czekać w pokoju gościnnym. Rodzice weszli do pokoju. Tata usiadł z gazetą w ręku (jak zwykle). Mama usiadła na kanapie.
- Twoja siostra poinformowała nas co robisz po szkole, czy to prawda, że całowałaś się z jakimś chłopakiem w parku?- Zapytała ostro.
Nic nie odpowiedziałam.
-Odpowiedz- Zażądała mama.
- Tak - odpowiedziałam.
-Dziewczyno, jak ty się zachowujesz? Przynosisz nam wstyd! - Powiedział tata, który nareszcie włączył się do rozmowy.
Tego już za wiele.
- Jestem już dorosła, wy myślicie, że do końca życia będę małym dzieckiem?! Wiem co robię i nie wstydzę się tego. Prędzej czy później znalazła bym sobie chłopaka.
- Masz kare, po szkole masz być od razu w domu, żadnych nocnych zabaw u koleżanek - Powiedziała mama, a tata jeszcze dodał:
-Kara trwa, aż do odwołania, a teraz marsz na górę.
Nie było szans ich już poskromić, poszłam potulnie do pokoju, bo nic mi już nie zostało.
Nikt mnie nie rozumie. Angela to najbardziej zarozumiałe dziecko. Muszę wymyślić jakby teraz ją tu wkopać.
...........................................................................
Yyyy. Fajnie jest być sławnym, no może nie całkiem ^^ Więc mój dzień ?? - Widziałem, dzisiaj takie ciachoo ;)) Heh, i to przedstawienie na dzień kobiet ^^ ;pp Gram Lukrecję, tak dziewczynkę ;pp - No jak, każdy chłopak w klasie ;pp (chodze do szóstej)