` To muszę napisać na początku, bo nikomu potem nie będzie się chciało czytać, a więc, historyjki dodaję, jak najszybciej. Nie moja wina, że nie mam czasu, po 2, fiem może tamten konkurs, na najbardziej zboczoną historyjkę, nie jest za fajny, ale uwieżcie mi, lepszych nie było;/ I tak, będę to usuwał, bo kcem na blogu mieć tylko historyjki. Myślę, że wszystko wyjaśniłem, a no i 9 cz. to pamiętnik Pauliny, tzn. najlepszej przyjaciółki Agnieszki ;)) Miłego czytania ^^
Pamiętnik Pauliny.
Byłam taka wściekła, że znowu jedziemy do tej zabitej dechami wiochy. Odzwyczaiłam się od wiejskich klimatów, ale ojciec uparł się, że tego roku te wakacje spędzimy u dziadków i całej rodziny we wsi Grabonóg. Nie jeździliśmy tam od 5 lat po co było to zmieniać. Ta wieś przypominała mi same nieprzyjemne chwile. Chodziłam tam do 3 klasy. Później gdy rodzice się rozwiedli i mama uciekła do stanów, tata postanowił zrobić karierę w wielkim świecie i wyjechaliśmy do Krakowa. Tata znalazł nową prace jest architektem wnętrz, a ja chodzę do szkoły . Przyzwyczaiłam się tak do tego życia, że nie chcę wracać do tego zadupia. Rozmyślania o tym przerwał mi krzyk chłopaka.
- Co ty dziewczyno do cholery robisz, chcesz się zabić , patrz jak przechodzisz przez drogę! - Wykrzyczał.
Byłam tak oczarowana jego oczami, że nie mogłam wykrztusić słowa.
Miał niebieskie oczy, brązowe, średniej długości, falowane włosy, wysoki, dobrze zbudowany jak na przypuśćmy 16-sto latka.
- Przepraszam zamyśliłam się. - Wykrztusiłam po chwili.
- Ok, spoko, nic się nie stało, ale następnym razem uważaj! - Powiedział rozbawiony.
- Co cię tak bawi ? - Zapytałam.
- Jesteś blada jak ściana i w dodatku dziwnie się na mnie gapisz. Chłopaka nie widziałaś ? - Powiedział z uśmiechem na twarzy.
- Przestraszyłeś mnie, a co do gapienia się to masz ciekawy kolor oczu. - Już żałowałam, że to powiedziałam.
- Wow, naprawdę ? Dzięki. Jak masz na imię ? - Zapytał wyszczerzając swoje zęby.
- O kurde śpieszę się do szkoły za 10 min mam lekcje ! – Przypomniałam sobie o szkole.
- Ty też chodzisz do tej budy ? - Zapytał zdziwiony? Nigdy cię tu nie widziałem.
- Ja ciebie też nigdy wcześniej nie widziałam ? - Powiedziałam.
- Ja nie idę na pierwszą lekcje. - Przyznał się, jak zwykle się uśmiechając.
- Dlaczego? - Zapytałam.
- Mam sprawdzian z matmy. Urwiesz się ze mną ? - Zapytał prosto z mostu, a znaliśmy się zaledwie pięć minut.
- Oszalałeś, nie opuszczam lekcji ,a poza tym nie znam cię , nawet nie wiem jak masz na imię. - Skarciłam go.
- Patryk, a ty jak masz na imię ? Jak nie chcesz to, nie. Pójdę sam. - Powiedział trochę zasmucony. Dziwne przecież znaliśmy się tylko kilka minut.
- Ja mam na imię Paulina. - Uśmiechnęłam się do niego. Teraz patrzył się na mnie i się uśmiechał od ucha do ucha. Trochę mnie to zawstydziło, nie lubiłam gdy ktoś się na mnie gapił, zarumieniłam się.
- Coś nie tak ? - Zapytałam.
- Nie po prostu, nic, czy ty się przypadkiem nie spieszyłaś do szkoły ? - Zapytał.
- O niee !! Musze uciekać, cześć. - Krzyknęłam i zaczęłam biec w stronę szkoły.
- Stój, teraz i tak nie zdążysz, nie ma sensu żebyś biegła. - Powiedział mając nadzieje, że zostanę z nim.
- Oszalałeś, nie mogę opuścić lekcji, ojciec by mnie chyba zabił. - Krzyknęłam coraz bardziej się oddalając.
- Ok. To chociaż powiedz do której klasy chodzisz, to cię jakoś znajdę. - Słyszałam jego krzyk w oddali. - Nie no facetowi naprawdę zależy, żeby mnie bardziej poznać. Stanęłam. Może by tak jednak zostać ? O Niee ! Nie ma takiej opcji. Odwróciłam się na pięcie.
- 2G. - Krzyknęłam.
- Nie kojarzę mam inny plan, jutro o tej samej porze tutaj, ok. ? - Krzykną.
- Ok. - Odpowiedziałam mu.
- To do zobaczenia. - Usłyszałam w ostatniej chwili, bo właśnie skręcałam. O cholera spojrzałam na zegarek była 8.07, a właśnie mam najgorszą lekcje z najgorszą nauczycielką , uwagę mama na 100% , ale to nic poznałam świetnego chłopaka i chyba mu na mnie zależy.
^-.-^-.-^-.-^-.-^
Nie dostałam uwagi, ponieważ mieliśmy tego dna zastępstwo i pani nas zabierała do galerii na nową wystawę (przybiegłam pod szkołę w ostatniej chwili).
- Cześć Aga !! - Powiedziałam podchodząc do przyjaciółki .
- Hej, gdzie ty byłaś ? Myślałam, że nie przyjdziesz już. - Powiedziała.
- Hęę. To nic, zgadnij co mi się przydarzyło po drodze ? - Powiedziałam podekscytowana.
- Co ? - Zapytała.
- Szłam zamyślona i nagle mało co nie wjechał w mnie jakiś chłopak, zaczęliśmy rozmawiać. Opowiedziałam jej wszystko dokładnie ze szczegółami po czym weszliśmy do budynku i musiałyśmy zachować ciszę. Lekcje strasznie mi się dłużyły zwłaszcza, że nie mogłam doczekać się jutrzejszego dnia. Może to dziwne żeby zależało mi tak na obcym chłopaku, ale naprawdę mi się spodobał. Lekcje dłużyły się jak zwykle niemiłosiernie długo. Gdy zadzwonił dzwonek pod koniec ostatniej lekcji chciałam porozmawiać jeszcze z Agnieszką o Patryku, ale niestety jej się strasznie spieszyło bo miała jeszcze zrobić zakupy, a za 30 minut odjeżdżał ostatni tramwaj który jechał w pobliżu jej osiedla.
A więc postanowiłam, że pójdę do domu. Całą drogę rozglądałam się czy przypadkiem nie jeździ tu Patryk, ale niestety nie było go.
W domu było pusto i cicho, zdziwiło mnie to bo pani Ela, nasza pomoc domowa, kończyła zawsze o 14.30, a teraz już jej nie było. Ale może to i dobrze, wolałam posiedzieć sama zanim tata przyjedzie i znowu zacznie zadawać te same pytania, jak tam w szkole i wypytywać o chłopaków czy mam i czy żaden mi nie dokucza. Rozebrałam się i poszłam na górę, zanieść plecak. Zeszłam na dół, umyłam ręce i odgrzałam sobie obiad. Odrobiłam lekcje i nauczyłam się na sprawdzian z chemii i kartkówkę z fizyki.
Później przyszedł tata, porozmawiałam z nim, wykąpałam się i poszłam spać.
`Rano szłam tą samą drogą co wczoraj. Byłam taka ciekawa, czy spotkam wczoraj poznanego chłopaka. W sumie nie zdziwiła bym się gdyby mnie wystawił, prawie się nie znaliśmy, może tylko się ze mnie nabijał i teraz ma niezły ubaw z kolegami, obserwując mnie z ukrycia. Rozmyślałam tak jeszcze przez jakieś 3 minuty, aż nagle tak samo gwałtownie jak wczoraj, krzykną.
- Cześć !! - Ujrzałam ten sam cudowny uśmiech co wczoraj.
- Hej. - Odpowiedziałam. Myślałam, że już nie przyjdziesz. - Ruszyliśmy razem, żeby nie spóźnić się do szkoły.
- A jednak, jestem. – Powiedział, patrząc na mnie i uśmiechając się, znowu się zarumieniłam. Przyjrzał się dokładnie i dodał. `Słodko się rumienisz.
O rany myślałam, że zemdleje, postanowiłam szybko zmienić temat .
- Idziesz do szkoły ? – Zapytałam, nic lepszego nie mogłam wymyślić.
- Tak, to dzięki tobie się nawróciłem. - Powiedział śmiejąc się.
- Cieszę się że mogłam pomoc. - Też się do niego uśmiechnęłam.
- Dasz mi twój numer na komórkę ? - Zapytał po chwili.
- Jasne, czekaj, - Podałam mu i poczułam wibracje w kieszeni.
- To mój, zapisz sobie^^ - Powiedział.
- Ok. - Odpowiedziałam. Zbliżaliśmy się do drzwi szkolnych.
- O której wychodzisz ? - Zapytał.
- O 13.05 – Oznajmiłam.
- To się świetnie składa ja też, pójdziemy razem gdzieś po szkole ? - Spytał.
- Zgoda :D. Do zobaczenia po szkole. – Pożegnaliśmy się.
- Na razie.