sobota, 30 stycznia 2010

Inny - cz.6

 Więc tak, jak pisałem mam pare nowości. Pierwsza to taka, że niekture historie będą opisywanie, przez innych ludzi, nie tylko przez Kacpra, dzisiejsza historia jest opisywana przez Agnieszkę Ta druga nowość, będę czasami pod historyjkami pisał moje przeżycia z dnia, no wiecie, taki dzienniczek , ale to czsami.Myślałem nad zrobieniem nowego bloga, ale nie kce mi się. Trzecia sprawa to, jak wcześniej pisałem do historyjek dodałem Martyne, tak to siostra Kacpra ;)) Ok, to ja nie przeszkadzam i zapraszam do czytania ;pp

.............................. Inny - cz.6 ..............................

Uwaga : Ta część zawiera drastyczne słowa ;p Więc małym niemowlakom, nie radze czytać ;pp

.......................................

Pamiętnik Agnieszki

Dzisiaj sobota jak zwykle rano prowadziłam psa na spacer , mojego kochanego Cezara!
Jak ja go kocham, ale nie tylko jego. Coś mi się wydaje, że mimo jednego spotkania z Kacprem coś do niego czuję. Czy to możliwe ? A może mi się tylko podoba ? Nie wiem.
Miłość przychodzi tak nagle, tak mi Paulina powiedziała.
Co ja dzisiaj przez cały dzień będę robiła. Zanudzę się na śmierć. Nagle zadzwonił mój telefon i to nie było sobie takie zwykłe połączenie, to dzwonił Kacper ! Co też chciał ode mnie, nie miałam pojęcia, więc nie pozostało mi nic jak tylko odebrać telefon. Zrobiłam to z wielką przyjemnością jak nigdy.
-  Cześć - odezwał się ten dźwięczny głos, po którym moje serce zaczyna walić jak szalone.
- Cześć, co tam u ciebie ? - odezwałam się z lekkim drżeniem w głosie, ale chyba tego nie zauważył.
- Wiesz nie ma u mnie nikogo w domu, może ...- i tu się zawahał - wpadła byś do mnie, jak oczywiście masz czas ? 

Czy ja mam czas !? Jak on może się o coś takiego pytać ! Ja zawsze o tym marzyłam !
Kocham Cie Skarbie ! - przemknęło mi przez myśl, głośno natomiast powiedziałam:

- Jeżeli nie będę przeszkadzać to z miłą chęcią przyjdę. - odpowiedziałam podekscytowana.
-  Może o 16.30 wpadła byś ? - zapytał.
- Tak, przyjdę - odpowiedziałam bez żadnego zastanowienia.
- Ok, to do zobaczenia 
- Papa - odpowiedziałam. 

Na tych słowach zakończyła się nasza rozmowa. Pędziłam biegiem do domu. Pies nie mógł mi dorównać, tak szybko biegłam. Tym razem nie zamknęłam go w budzie. Musiał pilnować domu. Otworzyłam frontowe drzwi i pobiegłam do pokoju. Niestety na nieszczęście trzasnęłam drzwiami. Zaraz w nich pojawiła się mama.

- Kochanie czemu tak biegniesz ? Nawet psa nie zamknęłaś. - Zapytała i koniecznie chciała przeanalizować moje podniecenie, jak bardzo teraz wyraźne na twarzy.
- Mamo wychodzę do koleżanki - skłamałam - Chyba nie masz nic przeciwko ?
- Oczywiście, że nie - Spojrzała podejrzliwym wzrokiem.
- O której do niej idziesz ? - Zapytała nie tracąc czujności.
- O 16.30 - Odpowiedziałam tym razem już pewnie.
- Dobrze tylko nie siedź zbyt długo o 9.00 masz być w domu - Stanowczo powiedziała i zamknęła za sobą drzwi.
- Aaa ... i jeszcze jedno muszę wyjść za 15 min, podgrzej obiad siostrze.
- No dobrze - Powiedziałam.
Tym razem zamknęła drzwi na dobre. Więc tak Angela podgrzeje sobie obiad sama już jest na tyle dorosła. Natomiast ja zajmę się trochę sobą. 
Otworzyłam szafę nie było w niej nic ciekawego, ale wzięłam ciemno niebieską bluzkę na szelkach, na której były lekko otwarte usta. Jak najbardziej prowokująca. Następnie czerwone stringi - obowiązkowo. Krótka spódniczka, no i już mam w co się ubrać. 
Teraz buty, myślę, że najodpowiedniejsze będą moje granatowe baleriny. 
No i już prawie jestem gotowa. Został makijaż. Na początku wymalowałam oczy czarną kredką. Potem powieki , następne w kolejności były rzęsy. Jeszcze trzeba było pomyśleć o błyszczyku. Wzięłam różowy, bo czerwony to moim zdaniem była by przesada. Zaczesałam moje delikatnie podkręcane ciemne włosy i zamknęłam za sobą drzwi. Na szczęście siostra nie pytała się o obiad i poszła do swojego pokoju. 
 Początkowo szłam główną drogą, potem z tego co mi Kacper mówił jeszcze w szpitalu należało skręcić w jakąś cichą uliczkę. O jest ! To chyba ta. Potem szłam jeszcze przez chwile i nagle zobaczyłam go stojącego na drodze. Taki nieziemsko piękny !
Czarne włosy, ciemna karnacja, czekoladowe oczy - to jest to czego mi trzeba.
Najwyraźniej był bardzo mną oszołomiony, nie wiedział, że mogę się pokazać od innej strony i stać bardzo kusząca, a jednak udało mi się. Kiedy do niego podeszłam przywitaliśmy się jak starzy znajomi.

Bardzo nieśmiało, ale jednak wziął mnie za rękę i zaprosił do domu. Kiedy weszłam poczułam od razu zapach pizzy, który mieszał się z zapachem męskich perfum.
Początkowo rozmawialiśmy jakby nigdy nic, ale potem stawał się coraz odważniejszy. 
Aż stało się coraz bardziej zbliżaliśmy się do siebie, objął mnie w tali. Potem ręka zsunęła mu się niżej. Nasze usta zbliżały się coraz bardziej do siebie, początkowo tylko stykaliśmy się nosami, ale później pocałował tak delikatnie i z czasem coraz bardziej odważnie. W końcu pocałunek zmienił się w szaleństwo, przewrócił mnie potem zaczął rozpinać guziki w mojej bluzce. Kiedy byłam już do połowy naga wpiłam się w jego usta on za ten czas musiał poradzić sobie ze spódnicą. W końcu i ja już przestałam się bać z miłego kotka zrobił się niegrzeczny tygrysek, który pragnął namiętności, a przede wszystkim seksu. Zaczęłam i jego rozbierać. Potem on ściągnął moje stringi i zaczęła się prawdziwa przygoda. Wszystko działo się tak szybko. Kiedy zakończył jedną rzecz, próbował następną o wiele bardziej odważniejszą. Niestety zauważyłam, że robiło się już ciemno musiałam iść do domu. Ubraliśmy się na zakończenie dnia zjadłam trochę pizzy i Kacper odprowadził mnie do domu. Bardzo podniecona przyszłam do domu, rodziców jeszcze nie było. Miałam trochę czasu na własne przemyślenia i uspokojenie swojej zwierzęcej natury, która nadal chciała więcej. Jednocześnie gnębi mnie myśl, że przestałam już być dziewicą, ale jakie to ma teraz znaczenie w tym świecie co druga nastolatka nie jest dziewicą. Nagle wpadłam w panikę, zaczęłam szukać mojego kalendarzyka z zaznaczonymi miesiączkami, przecież ja to się nie zabezpieczałam !!
Mogę być w ciąży !! O Boże! Tragiczne myśli przechodziły mi przez głowę, co tu teraz robić ?.

Szukałam uporczywie kalendarzyka, aż znalazłam. Popatrzyłam na dni i odetchnęłam z ulgą. Nie było nic niepokojącego w zaznaczonych dniach, nie powinnam mieć dzieci. 
Mama przyszła około 20.00 do domu. Starałam się zachować normalny codzienny wygląd, ale nie udało mi się na mojej twarzy widniały jeszcze dzikie instynkty, lecz mama ich chyba nie wyczuła. Umyłam się i przebrałam, położyłam do łóżka. Rozmyślałam nad całym dzisiejszym dniem, aż cichy sen przyszedł i do mnie ...


.....................................................

Zapraszam na :

nowosci-pod-okiem-tina1stm.blogspot.com

                           i

swiat-okiem-mzo.blogspot.com

piątek, 29 stycznia 2010

Inny - cz.5

Tak. To chyba ranek, ale jakoś tak dziwnie słońce świeci. Nie z tej strony.
Zerwałem się z łóżka i nie mogłem uwierzyć jestem w domu ! Nareszcie, zapomniałem przecież wczoraj po mnie rodzice przyjechali ! Nigdy jeszcze nie cieszyłem się z powrotu do domu tak jak teraz. Nawet dziwiło mnie to, przecież zaraz będzie kazanie bo czegoś tam nie zrobiłem. Rodzice ... Oni zawsze nawet najpiękniejszą chwilę potrafią zamienić w koszmar. Nie kończące się kary. Ehh .. Takie życie. Jakby mnie przyłapali jak palę czy coś innego, to bym się nie zdziwił (a chciałem się pochwalić, że od czasu do czasu mi się to zdarza), ale ja jestem dosyć grzeczny, mam jakie takie oceny. Więc nie rozumiem czego tu jeszcze można chcieć. 
Piękny dzisiaj dzień, szkoda marnować takiego poranka na głupie rozmyślanie. Wstałem z łóżka, musiałem ogarnąć pokój, bo ostatnim razem jak do niego wchodziłem to niezły bajzer zostawiłem.
Po ogarnięciu trochę pokoju umyłem się i ubrałem. Trzeba było zjeść śniadanie.
Spokojnie schodziłem schodami na dół, ale niestety ten dzień byłby za piękny.
Poślizgnąłęm się na czymś twardym i upadłem. Po raz kolejny, ale nic mi się nie stało. Szybko podniosłem się i zobaczyłem przyczynę upadku. To był czerwony lakier do paznokci mojej siostry.
Martyna nigdy nie pochowa swoich rzeczy do szafki tylko leżą byle gdzie na podłodze. Przez nią mógłbym jeszcze raz pojechać do szpitala, ale dobra później jej to wypomnę, teraz muszę zobaczyć kto jest w domu. Po dokładnym oglądnięciu pokoi nie zauważyłem żadnej żywej duszy.
Ach tak, zapomniałem przecież dzisiaj sobota. Nikogo nie ma, wszyscy w pracy tylko siostra gdzieś pewnie po mieście się kręci. Potwierdzenie moich hipotez znalazłem na lodówce. Były tam przypięte magnesami dwie informacje. Pierwsza od mamy, że wróci późno, a taty nie będzie bo pojechał na delegację do Poznania. Eh.. zechciało mu się Poznania. Jeździ nie wiadomo gdzie po całej Polsce. Druga informacja była od Martyny, "nocuję u koleżanki, mam nadzieję, że sam sobie poradzisz". Taa, jasne do koleżanki ! Mogła by już nie kłamać i tak wiem (mimo, że ona się wypiera), że chodzi i sypia u chłopaka. Przeczytałem kiedyś jej sms-y w telefonie i było coś tam o ginekologu, ale to było dawno i więcej już nic nie pamiętam. Mama ją z domu wyrzuci  jak przyjdzie kiedyś w ciąży, ale mnie to nie obchodzi. No więc cała sobota dla mnie, muszę jakoś ją zaplanować. 
Mam pomysł ! Zaproszę Agnieszkę, na pewno nie ma nic do roboty, a chata wolna. Kto wie co się dzisiaj jeszcze będzie działo.

sobota, 23 stycznia 2010

Inny - cz.4

Następnego dnia wstałem dosyć wcześnie z myślą powrotu do domu. Mała sala w której mieszkałem przez kilka dni wydała mi się taka inna i obca dla mnie. Byłem zły na siebie, że zmarnowałem te kilka dni pobytu w szpitalu i nie zapoznałem się z Agą. Jakoś nie miałem odwagi i chęci żeby z nią gadać. Teraz tego okropnie żałuje. Nagle drzwi do sali uchyliły się i zajrzała przez nie ta sama dziewczyna, którą byłem zainteresowany.

- Cześć - Powiedziała do mnie nieśmiało.
- Cześć – Odpowiedziałem. 

Nieznajoma podeszła bliżej i usiadła obok mnie. Poczułem dziwny dreszcz który przeszedł mnie od stóp do głów. Jej obecność wyzwalała we mnie pozytywne uczucia.

-Już dzisiaj opuszczasz szpital ? – Zapytała.
-Tak, rodzice przyjadą po mnie około 13.00 
-Myślałam. .. może ... - zaczęła ale nie dokończyła. Zobaczyłem na jej twarzy zawstydzenie; zarumieniła się.
Zrozumiałem, że miała do mnie jakąś sprawę, taką przy ziemską. Widziałem, że dziewczyna jąkała się. Widać było, że bardzo musiała walczyć ze sobą, żeby to powiedzieć. Lecz czego mogła ode mnie chcieć ta dziewczyna, zupełnie obca? Nie miałem pojęcia, ale szybko odparłem:
- hehe nie wstydź się - powiedziałem to łagodnym tonem z jednoczesnym uśmiechem na twarzy. Wtedy zrozumiała, że za wylewanie uczuć nie zostanie prze zemnie wyśmiana, ani skrytykowana, dlatego szybko dodała.
- Może przeszedł byś się ze mną po korytarzu, cały czas tu siedzisz przewietrzył byś się trochę? -odparła już bez skrępowania.
-No nie wiem, jeszcze się nie spakowałem aaa ...
Nie zdążyłem powiedzieć, bo mi przerwała.
- Do przyjazdu rodziców masz jeszcze trochę czasu, no chodź!
Pociągnęła mnie za rękę i nie miałem za bardzo wyboru bo kiedy zorientowałem sie co zamierza zrobić już byłem na korytarzu.
-No więc -zaczęła- opowiadaj jak się tu znalazłeś? Chciała bym cię trochę poznać.
-hmm ... wpadł we mnie kolega i upadłem na głowę- opowiedziałem dosyć szybko, oraz dodałem - Jak masz na imię? - wiedziałem jak ma, ale uważam, że lepiej to zabrzmi jak się o to zapytam.
-Agnieszka- odpowiedziała- a ty?
- Jestem Kacper z 3b
-Ja chodzę do 2a - powiedziała Aga i obdarzyła mnie kolejnym uśmiechem.
Gadaliśmy tak jeszcze przez dobrą godzinę. Całkowicie zapomniałem o przyjeździe rodziców. Godziny uciekały szybko nawet nie zauważyłem kiedy dochodziła 13. Popatrzyłem na zegarek i powiedziałem Agnieszce, że muszę już iść rodzice zaraz po mnie będą. Jednak przykro było mi się z nią rozstawać, ponieważ bardzo przyjemnie mi się rozmawiało z nią. Zapewniłem ją jednak, że po szkole też będziemy się spotykać. Nie powiedziałem tego z grzeczności tylko spodobał mi się sposób w jaki mnie traktowała, nigdy jeszcze nie spotkałem tak niezwykłej dziewczyny. Mam o niej bardzo dobrą opinię, ale nie mogę się jeszcze tak pozytywnie nastawiać bo tylko raz się z nią spotkałem.

wtorek, 12 stycznia 2010

Inny cz.3

Zrezygnowany i trochę poirytowany poszedłem do sali, mojej sąsiadki nie było. Usiadłem na łóżku i zastanawiałem się o co mogło chodzić Michałowi. Moje rozmyślanie przerwało wejście lekarza.
- Dzień  dobry , lepiej się już czujesz ? - Zapytał z wymuszonym uśmiechem.
- Dzień dobry , już lepiej . – Odpowiedziałem. 
Poświecił mi latarką w oczy.
- Jutro zostaniesz wypisany do domu -Powiedział kierując wzrok na  drugie łóżko. 
- Ale moi rodzice ...
- Są już w drodze - Przerwał mi w połowie zdania.
Zmarszczyłem czoło.
- Nie cieszysz się , wychodzisz do domu ? - Zapytał ze zdziwieniem.

- Masz  kłopoty z rodzicami ?
-Nie, to nie o to chodzi ! - Wypaliłem z przesadnie ostrym tonem.
- Aha.

- A gdzie jest ta dziewczyna z tamtego łóżka ? - powiedziałem
Popatrzył na mnie jeszcze przez chwile po czym  powiedział:
- Chodzi ci o Agnieszkę ? Wyszła się przewietrzyć, ale zaraz powinna wrócić.

Agnieszka. Hmm. Ładne imię.

- Może to nie taki zły pomysł. Więc jutro wracam do ludzi ?

- Tak, tak to możemy nazwać. Mam jeszcze dużo pracy. Muszę już iść, ale wróce jutro, sprawdzić jak się czujesz.

- Do widzenia ! – Pożegnałem się z lekarzem.

- Do zobaczenia.


Na chwilę wyszedłem z pokoju i zobaczyłem lekarza jak rozmawiał z Michałem, zdziwiłem się czyżby aż tak przejmował się tym, że to przez niego tu jestem.
Zauważyłem, że lekarz odchodzi od niego, więc postanowiłem podejść i zapytać o co mu wcześniej chodziło. 
- Cześć ! Coo ty tu do cholery robisz ??!! – Agresywnie, rzuciłem mu to w twarz.
- Spoko to mój ojciec przyszedłem po kasę - Powiedział
To mnie zupełnie zbiło z tropu.

- Kasę ??

- Tak, chodzi tu o pieniądze, to mój ojciec ! 
- Hmm. Ok powiedzmy że tak było, a o co ci wcześniej chodziło ?
Nie zdziwiłem go zadając to pytanie, przez chwile wpatrywał się w okno po czym zaczą .. bo to taki żart był.

- Żart. Haa ! – Wiedziałem, że to kłamstwo, ale chciałem kontynuować rozmowę.

- Tak, żart. Założyłem się  kolegami, że cię wkurzę. – Powiedział to prosto z mostu.

- Iii ? Widze, że się udało ? – Wkurzę, kim on jest, mężczyzną, czy dzieckiem ?

- Tak ;// Wygrałem 15 zł. - Zrobił głupią minę i sobie poszedł.

- Heh. 15 zł. – Kłamca ! Nawet się nie pożegnał !


............................................................................................................................

Dlaczego ( pamiętnik geja ) ??

Nie miałem w czym, opisywać swojego życia !



poniedziałek, 11 stycznia 2010

Inny cz.2

Następnego dnia, obudziłem się, umyłem zęby i przebrałem w coś wygodniejszego. Rozejrzałem się trochę po sali w której się znajdowałem. Było tam wiele urządzeń migających telewizorów i dziwnych komputerów, lecz to co w obecnej chwili przykuło moją uwagę było to łóżko na której leżała jakaś dziewczyna. Podniosłem się zainteresowany nieznajomą. Była bardzo delikatnej budowy, miała ciemne, długie, podatne włosy i jasną cerę. Nie było w niej nic niezwykłego, taka sobie normalna, lecz coś sprawiało, że koniecznie chciałem ją poznać. Wyglądała na taką niewinną, nie chciałem jej jednak budzić, chciałem jeszcze pobyć trochę sam i przemyśleć całą sytuację. Do pokoju weszła pielęgniarka.

- Dzień dobry. – Odezwałem się do niej.
- Jak się czujesz ? 
- Dobrze, znacznie lepiej niż wczoraj. 

- Może wyjdziesz gdzieś, na korytarz, trochę się przewietrzyć.

- Dobrze. – Wyszedłem z pokoju i zobaczyłem Michała siedzącego na krześle, na korytarzu szpitalnym. 
- Cześć Michał ! – Wykrzyknąłem, zastanawiając się co on tutaj robi. 
- Cześć ! – Mrukną coś, przed nosem. 
- Yyy. Co ty tutaj robisz ? – Zapytałem wprost. 
- Czekam tu na ciebie, martwiłem się. 
Martwił się ? To do niego nie podobne. 
- Co ? Martwiłeś się ! – Zobaczyłem, jak po policzku spływa mu łza. 
- Ty płaczesz ? 
- Nie, nie, coś wpadło mi do oka. Muszę ci coś powiedzieć. 
Zauważyłem, jeszcze pare takich spływających łez. 
- Bo, widzisz … - Michał zachowywał się, jakby chciał mi powiedzieć coś ważnego.

Nagle zadzwonił mój telefon. Przeprosiłem na moment i odebrałem go, odwracając się w drugą stronę. Dzwonili moi rodzice, pytali jak się czuję. Nie było ich przy mnie, bo wyjechali do wujków, nauczyciel zadzwonił do nich i poinformował o tym zdarzeniu. Ja nie chciałem jechać, nudził bym się tylko tam, a poza tym, nie chciałem opuszczać lekcji.

- Tak mamo ! Wszystko jest w porządku. – Odpowiedziałem na wszystkie zadane pytania, uspokajając rodziców.

Kiedy zakończyłem rozmowę, rozłączyłem się i zchowałem komórkę do kieszeni. Odwróciłem się, a Michała już tam nie było. Zastanawiałem się, co on chciał mi powiedzieć ?

 

niedziela, 10 stycznia 2010

Inny cz.1

 Szedłem na lekcyjnej przerwie, szkolnym korytarzem do mojej szafki na książki i na inne tego typu rzeczy, niosąc w ręku odtwarzacz MP3 :

- Uwaga !! – Wrzasną ktoś na cały korytarz ! Nagle upadłem i mocno uderzyłem się głową o podłogę.

Pamiętam tylko to, że obudziłem się leżąc na szpitalnym łóżku, podłączony do kroplówek i innych takich sprzętów.

- Co się stało ? – Zapytałem pierwszą, napotkaną osobe.

- Spokojnie ! Masz lekki wstrząs mózgu. Wyjdziesz z tego ! – Odpowiedziała na moje pytanie.

- Ale, ale jak to się stało ??

- Chłopiec o imieniu Michał, wjechał na ciebie na deskorolce.

- Michał ?? – Czyżby to ten z 3 c. To on jest taki pomysłowy, żeby jeździć na deskorolce po szkole?

- Tak, właśnie Michał z 3 c z gimnazjum. To nie jest, aż takie poważne uszkodzenie. Będziesz zdrów jak ryba w wodzie.

- Yhym. – Potakiwałem głową, myśląc zupełnie o czymś innym.

Nagle, usłyszałem jak ktoś wchodzi do sali :

To był, mężczyzna, dobrze zbudowany, miał krótkie, czarne włosy i czarne oczy. Z wyglądu przypominał Michała.

- Cześć Kacper ! – Odezwał się pierwszy.

- Cześć – Nie wiedząc co powiedzieć, wydusiłem to słowo z siebie.

- Słuchaj. Przepraszam za to co się stało. Nie uważałem, byłem głupi, wiem.

- Nie ma sprawy ! Pielęgniarka powiedziała, że mam lekki wstrząs mózgu, ale wyjde z tego. Na przyszłość lepiej uważaj !! – Zdziwiony reakcją Michała, połknąłem ślinę i dalej mówiłem.

- Proszę ! Wypadło ci to z ręki, przy upadku. – Włożył rękę do kieszeni i wyciągną z tamtąd mój odtwarzacz MP3, który gdzieś zaginą po tym zdarzeniu.

- Dzięki ! – Podziękowałem, a on wyszedł, jakby ta cała sprawa go nie obchodziła.

Włożyłem słuchawki do uszu i włączyłem MP3. Roztrzepotany tą całą sytuacją, zasnąłem.